Jak to jest z doręczeniem dokumentów w terminie?

13 czerwca 2019

dostarczenie dokumentów w terminie

 

Czy dostarczyłem dokumenty w terminie?

Ostatnio pojawił się artykuł dotyczący stosowania kar umownych za niedostarczenie dokumentów w terminie. W tym artykule również dotknę tego dość wrażliwego tematu, ale z trochę innej strony.

Przykładowe postanowienie w zleceniu: „Zleceniobiorca zobowiązuje się do dostarczenia oryginałów dokumentów przewozowych (list przewozowy, CMR itp.) w terminie 7 dni od daty rozładunku pod rygorem nałożenia kary umownej w wysokości 20% frachtu”.

Tak jak napisałem na początku w dzisiejszym artykule nie będę odnosił się co do samej zasadności nakładania takiej kary, ale spróbuję odpowiedzieć na pytanie, kiedy nastąpiło dostarczenie dokumentów.

 

Oczywiście najprostszą odpowiedzią jest, że dokumenty zostały doręczony w momencie, kiedy adresat je odebrał, ale co w sytuacji, gdy nasz kontrahent stwierdzi, że nie będzie odbierał poczty.

 

W tym zakresie można przyjąć kilka teorii:

 

  1. Odpowiednie stosowanie przepisów Kodeksu postępowania cywilnego (dalej k.p.c.):

W Kodeksie postępowania cywilnego istnieje tzw. „fikcja doręczenia”. Mówiąc wprost – jeśli Sąd coś do nas wysyła, a my pomimo podwójnej awizacji (każda na 7 dni) nie odbierzemy przesyłki uważa się ją za doręczoną w ostatnim dniu kiedy mogliśmy ją odebrać na poczcie. Na marginesie powiem, że czasami stosowana zasada „jeśli nie odbiorę to nic się nie stanie” nie jest najlepszym pomysłem.

Wracając jednak do tematu przy założeniu, że moglibyśmy stosować odpowiednio k.p.c. mielibyśmy do czynienia z sytuacją, że nawet jeśli nasz kontrahent (czasami nawet umyślnie) nie odbierze dokumentów to i tak będzie je można uznać za doręczone, ale właśnie po 14 dniach od pierwszej awizacji. Dla przykładu:

Rozładunek odbywa się 4 czerwca – kierowca posiada oryginały wszystkich dokumentów i był na tyle miły, że znalazł pocztę i nadał je listem poleconym priorytetowym. Jeśli będziemy mieli szczęście przesyłka dojedzie już 5 czerwca. Niestety jeśli nasz kontrahent nie odbierze jej i list zostanie awizowany może dojść do sytuacji, gdzie i tak będziemy po terminie ponieważ skutek doręczenia nastąpi dopiero 19 czerwca, czyli 15 dni po rozładunku.

Jak widać na powyższym przykładzie teoria niestety mało korzystna, ale czy można ją stosować, o tym w podsumowaniu.

 

  1. Odpowiednie stosowanie przepisów Kodeksu cywilnego (dalej k.c.) o oświadczeniach woli:

Ogólnie w k.c. przyjmuje się, że oświadczenie woli, które ma być złożone drugiej osobie, jest złożone z chwilą, gdy doszło do niej w taki sposób, że mogła zapoznać się z jego treścią. Jak to przełożyć na praktykę – powróćmy do przykładu z pkt. 1. Zmiana jest istotna bo ile wyżej napisałem, że skutek doręczenia będzie po podwójnej awizacji, o tyle w tym przypadku można przyjąć, że skutek doręczenia nastąpił już 5 czerwca bo właśnie wtedy nasz adresat miał możliwość zapoznania się treścią, a raczej zawartością przesyłki.

To już brzmi lepiej, ale dalej trzeba się zastanowić, czy faktycznie te przepisy możemy stosować.

 

  1. Chwila nadania przesyłki:

Ostatnią teoria jaką możemy przyjąć jest tzw. „teoria wysłania”. Przyjęcie tego założenia przewiduje, że datą wypełnienia obowiązku dostarczenia dokumentów będzie data ich wysłania. Jako analogię należałoby stosować tutaj również przepisy k.p.c. (dokładniej art. 165 § 2) zgodnie z którym oddanie pisma procesowego w polskiej placówce pocztowej operatora wyznaczonego w rozumieniu ustawy Prawo pocztowe lub placówce operatora świadczącego pocztowe usługi powszechne w innym kraju członkowskim jest równoznaczne z wniesieniem go do sądu.

Najkorzystniejsze rozwiązanie, ale czy można w ten sposób działać.

 

Podsumowanie:

Teraz przyszedł najtrudniejszy moment, czyli odpowiedź na pytanie które rozwiązanie wydaje się najbardziej realne. Moim zdaniem rozwiązania pierwszego i trzeciego nie możemy stosować z jednej prostej przyczyny – są to przepisy procedury cywilnej, które stosowane są dopiero w postępowaniu przed sądem, a w momencie wysyłania dokumentów jeszcze się przed nim nie znajdujemy.

Pozostaje zatem drugiej rozwiązanie, które według mnie najlepiej się broni. Po pierwsze opiera się na przepisach k.c., które regulują większość dokonywanych przez nas czynności nawet w codziennym życiu np. kupując bułkę w sklepie zawieramy umowę sprzedaży, która uregulowana jest w kodeksie. Po drugie jest pewnym kompromisem – z jednej strony chroni zleceniodawcę z takiej perspektywy, że zleceniobiorca będzie starał się wysłać dokumenty jak najszybciej. Z drugiej strony chroni zleceniobiorcę w sytuacji, gdy adresat będzie unikał odbioru przesyłki, w celu doprowadzenia do uchybienia terminowi.

Tak jak napisałem jest to tylko teoria – zapewne znajdzie się wielu prawników, którzy nie będą się z nią zgadzać – ale osobiście broniłbym takiego rozwiązania.

 

Autorem artykułu jest Adwokat Marcin Pustelnik z Kancelarii Prawnej Translawyers Widuch i Wspólnicy sp.k.

Najpopularniejsze: