Jakie zapisy nigdy nie powinny znaleźć się w zleceniu?

11 kwietnia 2018

Wyrażona w art. 3531 Kodeksu cywilnego zasada swobody umów pozwala kontrahentom na sporą dowolność w zakresie ich konstruowania. Nie jest to jednak wolność absolutna, gdyż jej granice zakreślają zarówno przepisy ustawy o charakterze bezwzględnie obowiązującym, jak i zasady współżycia społecznego. W cyklu „umowy-pułapki” przedstawiamy przykłady zapisów, które często znajdują się w zleceniach, ale są bezprawne.

Specyfika branży transportowej polega przede wszystkim na tym, że warunki wykonywania zleceń transportowych rzadko kiedy są faktycznie negocjowane przez jej strony.Z uwagi na dużą dynamikę zawierania i realizacji tych umów, znacznie częściej zdarza się, że nadawca towaru (spedytor) narzuca przewoźnikowi gotowy wzorzec umowny, który stanowi część zlecenia transportowego. W tej dodatkowej części reguluje się szczegółowo obowiązki przewoźnika. Polegają one przykładowo na obowiązku dostarczenia dokumentów transportowychzasadach wystawiania faktur VAT, rodzaju pojazdu jakim ma być wykonywany przewóz czy też prawie odstąpienia od umowy.

Często niestety zdarza się, że zapisy te są niezgodne z przepisami, co rodzi poważne konsekwencje. Dla przykładu Konwencja CMR przewiduje w art. 41, że nieważna i pozbawiona mocy jest każda klauzula umowna, która pośrednio lub bezpośrednio naruszałaby postanowienia Konwencji. We wcześniejszych artykułach opisywaliśmy przykłady zapisów umownych, które z punktu widzenia prawa transportowego budzą poważne wątpliwości.

W przypadku sporu sądowego takie klauzule mogą zostać uznane przez sąd za nieważne i niewywołujące wobec przewoźnika negatywnych skutków prawnych. Zdarzają się jednak też takie klauzule, które nawet laikowi wydadzą się podejrzane, a u profesjonalisty wywołują wręcz zimne dreszcze.

Oto kilka przykładów takich „ciekawych” zapisów, z którymi zetknęliśmy się w trakcie naszej pracy w kancelarii:

Bezprawne wstrzymanie płatności

W przypadku braku na fakturze naszego numeru zlecenia UZURPUJEMY sobie prawo do wstrzymania płatności za usługę.”

Definicja ze „Słownika języka polskiego” podaje następujące znacznie słowa uzurpować:

1. zagarnąć, zgarniać władzę wbrew prawu;

2. przenośnie: zgłaszać, zgłosić niesłuszne pretensje do czegoś.

Prawdziwą bolączką wielu firm zlecających przewozy jest konieczność zapłacenia frachtu przewoźnikowi. Termin ten jest regulowany pomiędzy stronami umownie, standardowo wynosi 45-90 dni od daty wykonania przewozu i przesłania faktury VAT wraz z kompletem dokumentów transportowych. Rzadko kiedy jest to 30 dni lub mniej. Jak już pisaliśmy, że dyskusyjne jest, czy w ogóle można uzależnić dokonanie płatności za transport od tego, czy przewoźnik przekazał nadawcy dokumenty w określonym terminie – w tym zakresie coraz częściej, i to z różnych przyczyn, spotykamy się z wyrokami sądów, z których wynika, że kara umowna za przekroczenie ustalonego umową terminu jest nieważna.

Jeszcze dalej idący jest przytoczony zapis, który uzależnia zapłatę wynagrodzenia od poprawnego wystawienia faktury VAT, polegającego na wskazaniu numeru zlecenia w treści faktury. Oczywiście, rozumiemy racje spedytora, który musi radzić sobie z bałaganem w dokumentacji i przesyłaniu mu przez przewoźników nieczytelnych dokumentów. Z drugiej jednak strony należy podkreślić, że nawet jeśli kontrahent nie zapłacił za usługę nie oznacza to, że nie została ona wykonana.

Błędy w fakturze VAT, nawet te istotne, nie mogą pozbawić przewoźnika prawa do otrzymania zapłaty. Konieczne jest jedynie wówczas wystawienie przez przewoźnika noty korygującej. Co więcej, dokonać korekty błędnych danych może również zleceniodawca, a nie tylko przewoźnik, a następnie przesłać dokument przewoźnikowi do akceptacji. Tym samym nie dochodzi do sztucznego przeciągania momentu płatności.

W przytoczonym przykładzie oczywistą intencją zleceniodawcy jest próba wydłużenia terminu płatności faktury VAT. Biorąc jednak pod uwagę to, w jaki sposób ten zapis został skonstruowany, a w szczególności użycie w nim sformułowania „uzurpować”, które oznacza wszak dosłownie „żądać czegoś wbrew prawu”, poważne wątpliwości budzi, czy taki zapis pozwalałby w praktyce na skuteczną obronę zleceniodawcy przed powództwem o zapłatę wytoczonym przez przewoźnika, który wniósł pozew po upływie wskazanego na pierwotnej fakturze VAT terminu płatności. Skoro sam zleceniodawca stwierdza, że uprawnienie do wstrzymania terminu płatności jest bezprawne, to trudno wyobrazić sobie sytuację, w której rozstrzygający sprawę sąd miałby przyznać mu rację.

Na pewno zleceniodawcę czekałaby trudna batalia polegająca na konieczności udowodnienia, że sens tego zapisu jest inny i było to jasne dla obu stron umowy w momencie jej zawarcia.

Kara umowna za… zgłoszenie przestępstwa

Kategorycznie zabrania się dla zleceniobiorcy, zgłaszania na policję lub do prokuratury firmy zlecającej ładunek – (płatności, która jeszcze nie została uregulowana „zapłacona”) przez zleceniodawcę i wnoszenia pism do organów ścigania o ściganie z artykułów kpk lub kk bez naszej zgody i prawomocnego wyroku Sądu Gospodarczego w tej sprawie. W przypadku niedotrzymania warunków zostanie naliczona kara umowna w wysokości 100.000 euro.” [pisownia oryginalna]

Czy można umownie zakazać zawiadamiania organów państwowych o popełnieniu przez kontrahenta przestępstwa? Zgodnie z art. 304 Kodeksu postępowania karnego każdy, dowiedziawszy się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu, ma społeczny obowiązek zawiadomić o tym prokuratora lub policję. Obowiązek ten dotyczy co prawda tylko przestępstw ściganych z oskarżenia publicznego – są to przestępstwa, których ściganie przez organy władzy nie jest uzależnione od wcześniejszego złożenia przez pokrzywdzonego wniosku. To natomiast w jakim trybie jest ścigane przestępstwo, ściśle określa ustawa.

Trzeba sobie w takim razie zadać kolejne pytanie, a mianowicie, co na celu miał zleceniodawca wprowadzając taki zapis do umowy przewozu? Moim zdaniem ma on przede wszystkim uchronić nierzetelnego kontrahenta przed pociągnięciem go do odpowiedzialności za popełnienie przestępstwa oszustwa opisanego w art. 286 Kodeksu karnego („kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania…”), a także innych przestępstw przeciwko obrotowi gospodarczemu, o których mowa w rozdziale XXXVI Kodeksu karnego.

Co do zasady te przestępstwa ścigane są z oskarżenia publicznego, ale w moim mniemaniu przywołany zapis ze zlecenia transportowego jest nieważny niezależnie od tego, w jakim trybie ścigane byłoby przestępstwo popełnione przez zleceniodawcę. Biorąc bowiem pod uwagę to, że zgłoszenie przestępstwa jest moralnym obowiązkiem każdego obywatela, to oczywistym jest także, że postąpienie wbrew zapisowi umownemu i niezgłoszenie przestępstwa jest jak najbardziej uzasadnione. Nie może on także wywołać negatywnych skutków wobec przewoźnika, a tym bardziej nie można na tej podstawie żądać od niego zapłaty kary umownej w wysokości 100 tys. euro. Zgodnie bowiem z art. 58 § 1. i § 2. Kodeksu cywilnego, nieważna jest zarówno czynność prawna sprzeczna z ustawą albo mająca na celu obejście ustawy, jak i czynność prawna sprzeczna z zasadami współżycia społecznego.

Na marginesie zaznaczam, że w trakcie zawierania transakcji na giełdzie transportowej warto poświęcić chociaż krótką chwilę na analizę zapisów zlecenia transportowego. Zidentyfikowanie w nim tego rodzaju klauzul powinno być dla przewoźnika ważnym sygnałem wskazującym na to, że kontrahent może okazać się w przyszłości nierzetelny, skoro ucieka się do stosowania „chwytów niedozwolonych”.

 

 

Najpopularniejsze: