Praktyka użyczania licencji transportowej – dlaczego nie warto ryzykować?

Użyczenie licencji transportowej to w branży transportowej zjawisko coraz częściej spotykane, szczególnie wśród firm, które chcą szybko rozpocząć działalność lub obejść formalne wymogi prawne. Takie działanie jest jednak nielegalne i obarczone wysokim ryzykiem finansowym, prawnym i wizerunkowym. W przypadku kontroli grozi mandat Inspekcji Transportu Drogowego, cofnięcie licencji, a w niektórych przypadkach nawet odpowiedzialność karna. Czym jest licencja transportowa i dlaczego nie można jej użyczyć? Licencja transportowa to decyzja administracyjna wydawana na podstawie ustawy z dnia 6 września 2001 r. o transporcie drogowym (art. 7 ust. 1). Uprawnia do wykonywania przewozów drogowych w ramach działalności gospodarczej i jest ściśle przypisana do konkretnego przedsiębiorcy. Licencja jest osobistym uprawnieniem, którego nie można udostępniać, wynajmować ani użyczać innym podmiotom. Każde korzystanie z cudzej licencji oznacza naruszenie prawa i naraża przedsiębiorcę na konsekwencje wynikające z art. 92 ust. 1 pkt 1 ustawy o transporcie drogowym, który przewiduje wysokie kary pieniężne w przypadku przewozów bez wymaganej licencji. Ryzyko w razie kontroli – mandat Inspekcji Transportu Drogowego Kontrola drogowa to najczęstszy moment ujawnienia nielegalnego korzystania z cudzej licencji. Inspektorzy ITD mają prawo zażądać dokumentów przewozowych, licencji oraz danych identyfikacyjnych przedsiębiorstwa. Jeżeli pojazd jest zarejestrowany na firmę A, a licencja należy do firmy B, inspektorzy traktują to jako nielegalny przewóz. Wtedy nakładany jest mandat Inspekcji Transportu Drogowego, a przedsiębiorca trafia do rejestru naruszeń. W konsekwencji może dojść również do cofnięcia licencji i utraty dobrej reputacji przedsiębiorcy, która jest wymagana zgodnie z art. 6 rozporządzenia (WE) nr 1071/2009. Zarządzający transportem „na papierze” – poważny problem prawny Nielegalne użyczenie licencji często idzie w parze z tzw. „zarządzającym transportem na papierze”. Osoba ta formalnie posiada certyfikat kompetencji zawodowych, ale w rzeczywistości nie wykonuje obowiązków, nie nadzoruje floty ani kierowców, nie uczestniczy w decyzjach operacyjnych. Tymczasem zgodnie z art. 4 rozporządzenia (WE) 1071/2009, zarządzający transportem musi rzeczywiście i na stałe kierować operacjami transportowymi. Oznacza to m.in. nadzór nad przestrzeganiem przepisów czasu pracy kierowców, organizację przewozów, utrzymanie pojazdów, prowadzenie dokumentacji oraz podejmowanie decyzji operacyjnych. Jeżeli osoba wpisana w dokumentach licencji nie spełnia tych obowiązków, w świetle prawa firma nie spełnia wymogów dostępu do zawodu przewoźnika drogowego. To kwalifikuje przedsiębiorstwo do poważnego naruszenia, mogącego skutkować uznaniem utraty dobrej reputacji zgodnie z art. 14 ust. 1 lit. b rozporządzenia 1071/2009. Kto i jak może ukarać przedsiębiorcę lub zarządzającego? W Polsce postępowania w takich sprawach prowadzi przede wszystkim Główny Inspektorat Transportu Drogowego (GITD). Organ może: Dodatkowo, organ licencyjny (starosta lub minister właściwy ds. transportu) może odmówić przedłużenia licencji lub wszcząć postępowanie o jej cofnięcie. Urząd dowiaduje się o fikcyjnym zarządzającym m.in. podczas kontroli drogowej, kontroli w przedsiębiorstwie, poprzez sygnały od kierowców lub byłych pracowników, a także w wyniku analizy dokumentów pokazujących brak realnego nadzoru nad działalnością firmy. Dlaczego użyczenie licencji i fikcyjny zarządzający są niebezpieczne? Przedsiębiorstwo korzystające z cudzej licencji i fikcyjnego zarządzającego wystawia się na szereg konsekwencji: Równie poważne konsekwencje grożą osobie, która użycza licencję lub certyfikat kompetencji zawodowych, ponieważ odpowiada za zgodność danych i działalności z zakresem licencji (art. 5c ust. 2 ustawy o transporcie drogowym). Podsumowanie Użyczenie licencji transportowej to pozornie szybki sposób na wejście na rynek przewozowy, ale w rzeczywistości jest bardzo ryzykowne. Zarówno korzystający z cudzej licencji, jak i „użyczający” mogą zostać ukarani mandatem Inspekcji Transportu Drogowego, utracić licencję, dobrą reputację i narazić się na odpowiedzialność cywilną lub karną. Dodatkowo, fikcyjny zarządzający transportem „na papierze” w świetle Rozporządzenia 1071/2009 i krajowych regulacji jest traktowany jako brak spełnienia warunków wykonywania zawodu przewoźnika, co może prowadzić do cofnięcia licencji całego przedsiębiorstwa. Dlatego jedynym bezpiecznym i zgodnym z prawem rozwiązaniem jest posiadanie własnej licencji i prawidłowo wyznaczonego zarządzającego, który faktycznie realizuje swoje obowiązki.
Neutralizacja listu przewozowego CMR a ujawnienie tajemnicy przedsiębiorstwa
W realiach współczesnego obrotu gospodarczego, na styku branży przemysłowej, szeroko pojmowanej sprzedaży oraz branży transportowej i spedycyjnej, neutralizacja listu przewozowego stanowi praktykę coraz częściej wykorzystywaną przez przedsiębiorców w celu ochrony relacji handlowych oraz zabezpieczenia strategicznych informacji przed ujawnieniem konkurencji. Choć sama Konwencja CMR nie zawiera jednoznacznych przepisów zakazujących modyfikacji treści listu przewozowego w toku jego obiegu, praktyka ta rodzi istotne kontrowersje prawne, zwłaszcza na styku prawa przewozowego, prawa konkurencji oraz ochrony tajemnicy przedsiębiorstwa. Neutralizacja listu przewozowego Neutralizacja listu przewozowego to działanie polegająca na zmianie danych odbiorcy lub nadawcy w liście przewozowym. Oczywiście nie tyczy się to sytuacji, gdy dana osoba ręcznie przekreśla informacje zawarte już w liście, jednocześnie wpisując inne, przynajmniej nie zawsze, gdyż wszystko zależy od przyczyn dokonania zmian. Metody dokonania neutralizacji zazwyczaj mają w praktyce bardziej wyrafinowany charakter, np. poprzez pozbycie się listu otrzymanego na załadunku oraz wypełnienie czystego listu zgodnie z poleceniami kontrahenta bądź własną fantazją. Tego typu działania odbywają się na żądanie spedytora, pośrednika lub właściciela ładunku, który nie chce ujawniać końcowemu odbiorcy prawdziwego nadawcy (lub odwrotnie), aby zabezpieczyć swoje kontakty handlowe przed próbami pominięcia pośrednika. Tajemnica przedsiębiorstwa Tajemnica przedsiębiorstwa doczekała się definicji legalnej w ramach art. 11 ust. 2 Ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji – dalej: UoZNK: “Przez tajemnicę przedsiębiorstwa rozumie się informacje techniczne, technologiczne, organizacyjne przedsiębiorstwa lub inne informacje posiadające wartość gospodarczą, które jako całość lub w szczególnym zestawieniu i zbiorze ich elementów nie są powszechnie znane osobom zwykle zajmującym się tym rodzajem informacji albo nie są łatwo dostępne dla takich osób, o ile uprawniony do korzystania z informacji lub rozporządzania nimi podjął, przy zachowaniu należytej staranności, działania w celu utrzymania ich w poufności”. Nie można na podstawie powyższej definicji uznać, iż w każdym wypadku informację zwarte w liście przewozowym stanowić będą tajemnicę przedsiębiorstwa. Wychodząc z przeciwieństwa nie można też uznać, że nigdy nie będziemy mieć z nią do czynienia. Każdy przypadek wymagać będzie indywidualnej oceny, a wynik takiego wnioskowania powinien zależeć od rodzaju przewożonych dóbr, ich dostępności, pozycji rynkowej zaangażowanych podmiotów i rodzaju czynności wykonywanych przez poszczególnych operatorów. Jak to wygląda z perspektywy prawa? Prawo przewiduje procedurę postępowania z listem przewozowym. Zgodnie z art. 5 ust. 1 Konwencji CMR: “List przewozowy wystawia się w trzech oryginalnych egzemplarzach, podpisanych przez nadawcę i przez przewoźnika, przy czym podpisy te mogą być wydrukowane lub też zastąpione przez stemple nadawcy i przewoźnika, jeżeli pozwala na to ustawodawstwo kraju, w którym wystawiono list przewozowy. Pierwszy egzemplarz wręcza się nadawcy, drugi towarzyszy przesyłce, a trzeci zatrzymuje przewoźnik”. Z samego powyżej cytowanego przepisu wynika, że list towarzyszący przesyłce ostatecznie zostanie wydany odbiorcy, a art. 12 i 13 Konwencji CMR również normują sytuację wydania listu na rzecz odbiorcy, co potwierdza pierwotny wniosek. Co więcej, sama praktyka neutralizacji dokumentów przewozowych jest problematyczna, bowiem zgodnie z pkt 1.10 Załącznika nr 3 do Ustawy o transporcie drogowym, umieszczanie w liście przewozowym lub innych dokumentach związanych z przewożonym ładunkiem danych lub informacji niezgodnych ze stanem faktycznym zagrożone jest karą administracyjną w wysokości 3000 zł. Użycie listu przewozowego, który błędnie wskazuje trasę przewozu czy tożsamości załadowcy bądź odbiorcy, może realizować znamiona wskazane w ustawie. Nieuczciwa konkurencja Pojęcie czynu nieuczciwej konkurencji jest wyjątkowo pojemne, bowiem jest to każde działanie sprzeczne z prawem lub dobrymi obyczajami, jeżeli zagraża lub narusza interes innego przedsiębiorcy lub klienta. Co więcej, art. 11 ust. 1 i 4 UoZNK wprost stanowią, że: Tak jak wcześniej wspomniano, kluczowym dla rozstrzygnięcia będzie uznanie czy dane zawarte w liście przewozowym będą stanowić tajemnicę przedsiębiorstwa. Dopiero pozytywne ustalenie tego faktu pozwala na przejście do rozważań czy ich ujawnienie związane z zaniechaniem neutralizacji listu przewozowego może stanowić czyn nieuczciwej konkurencji. Aby rozstrzygnąć następczo tę kwestie należy wskazać, że przewoźnik co do zasady zobowiązany jest do zawarcia w liście przewozowym wyłącznie informacji, które znajdują pokrycie w rzeczywistości. Jeśli nasz kontrahent wymaga np. zmiany miejsca załadunku na swoją siedzibę, aby nie ujawniać siedziby producenta przewożonych dóbr, musimy liczyć się z kolizją tego zobowiązania z wcześniej omawianym ustawowym obowiązkiem, co wskazuje na możliwość uznania, iż takie zobowiązanie wobec kontrahenta obciążone będzie sankcją bezwzględnej nieważności.